Tryby - Magdalena Tulli Drukuj Email
Męka tworzenia…

"Narrator czuje się zmęczony na samą myśl o następnym zdaniu, choć opowieść jeszcze nawet nie ruszyła z miejsca"– takimi słowami rozpoczyna Magdalena Tulli bolesny proces  tworzenia dzieła, w który wplątuje również swego Czytelnika. Jesteśmy zatem świadkami powoływania nowych zdań, podążamy śladami okoliczników czasu, miejsca, sposobu  oraz wszystkich innych ważnych elementów, które składają się na duszę każdego dzieła.

Tulli udowadnia nam, jak trudno jest tworzyć: nieustanne balansowanie na linie odważnego linoskoczka, zręczna wirtuozeria iluzjonisty – to niezbędne zabiegi, jakimi posiłkuje się autor, nieustannie dręczony myślą o zaspokojeniu wszelakich potrzeb czytelniczych. Stwarza więc nieświadomego mistyfikacji narratora, który stara się jak może najlepiej wypełnić swe zadanie. Podążając ciemnymi zakamarkami ulic, tworzy opisy miejsc i postaci, które spotyka. W tło wydarzeń wpisuje się jednak przypadkowość, chaotyczność i zagubienie.

Wprzęgnięci w proces twórczy, śledzimy ścieżki zaskakującej narracji -  narracji nie uzurpującej sobie prawa do wszechwiedzy i nieomylności, narracji, której możemy w każdej chwili nadać nowy bieg zdarzeń. Zaprzeczając jednak woli tworzenia, pozostawiamy narratora w masce klauna. Będzie on musiał rozśmieszać swą publiczność, dopóki ktoś go z tej roli nie wyrwie.

 

                                                                 Irmina Kosmala